• Wpisów:7
  • Średnio co: 269 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 18:44
  • Licznik odwiedzin:1 229 / 2158 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Ciekawi mnie tylko jedno.. Czy są ludzie, którym tak jak mnie odechciewa się wszystkiego z dnia na dzień?

Coś tu pusto <zły>
 

 
So if you're lonely
You know I'm here waiting for you...
 

 
Siedziałam na tylnym siedzeniu samochodu z pozaklejanymi szybami, pozamykanymi drzwiami i dziwną tekturą rozdzielającą przód od tyłu auta. Nie było drogi ucieczki. Nie miałam pomysłu jak się z niego wydostać. Zaczęłam szarpać klamką jak najmocniej się dało. Usłyszałam tylko:
-To Ci nic nie da. Jesteśmy na to przygotowani.- wciąż ten sam głos.
Nie zwracałam na niego uwagi. Cały samochód trząsł się od moich prób rozwalenia klamki. Czułam, że potrafię wyważyć drzwi. Poznałam w sobie siłę pomimo tego, że od dwóch dni nic nie jadłam ani nie piłam. Stanęliśmy.. Na tylnej szybie zauważyłam malutką dziurkę pomiędzy taśmą, którą okienko było zaklejone. Przedzierające się światełko było jak oświecenie, jakiś znak. Dostrzegłam łom. "Idioci", pomyślałam sobie. Który z porywaczy jest na tyle głupi żeby zostawić coś takiego obok 'ofiary'. Bezszelestnie z narzędziem w ręku wślizgnęłam się do bagażnika. Nie byłam specjalistką w majsterkowaniu czy różnych tego typu zabaw. Starałam się otworzyć jakoś drzwi żeby nikt nie zauważył. Wiedziałam, że jeden został ze mną w samochodzie a drugi wyszedł. Puściło.. Drzwi lekko się uchyliły. Wyjrzałam na zewnątrz. Miałam na tyle szczęścia, że zaparkowali obok przenośnej toalety. Szybko się w niej schowałam. Spędziłam tam dobre 10 minut gdy nagle ktoś zapukał. Cała zamarłam. Zapomniałam o swoim głosie. Zamieniłam się w starszą panią. Odpowiedziałam:
-Zajęte.
-Przepraszam, poczekam.- usłyszałam odpowiedź. To był ten sam facet, który odezwał się do mnie w aucie. Wszędzie go rozpoznam. Dźwięk jego głosu wyrył mi się w pamięci na zawsze. Nie wiedziałam co mam robić, ogarnęła mnie bezradność. Wiedziałam, że jeżeli nie odpowiem on wejdzie i mnie zdemaskuje.
To koniec moja próba ucieczki uszła na marne. Siedziałam na toalecie, rozmyślając co jeszcze mogę zrobić. Już nigdy nie zobaczę Lucasa, przyjaciółek, rodziny i nie wrócę do mojego pięknego życia? Moje czarne myśli przerwał dźwięk telefonu.
-Tak?- odebrał porywacz.
Starałam się tak wyciszyć i przystawić ucho do drzwi, nawet troszkę je uchylić żeby wszystko dokładnie usłyszeć.
-Mamy ją. Tak już jedziemy. Będziemy za pół godziny.- zapewniał kogoś kto najwidoczniej bardzo chciał mnie spotkać.
Zrobiło się cicho. Najgorsze oczekiwanie.. Minuty się przeciągały. Ulgą było dla mnie usłyszeć odjeżdżający samochód. Odczekałam jeszcze chwilkę i przy okazji skorzystałam z toalety. Wyszłam. Nie poznawałam okolicy, nie wiedziałam gdzie jestem, ale czułam, że dłużej nie mogę tu zostać. Zaczęłam biec. Wciąż przed siebie bez zatrzymywania. Latarnie oświetlały obce mi ulice. Ludzie patrzyli na mnie z pełnym zdziwieniem. Był wieczór, a ja nie wiedziałam co mam robić. Gdzie się podziać i kogo poprosić o pomoc. Bałam się zatrzymać jakiekolwiek auto, bo nie widziałam tego, w którym byłam zamknięta. Straciłam siły, usiadłam na ziemi. Poczułam jak coś zimnego opada mi na twarz. To był śnieg. "Umrę". Znów to zmęczenie, ogarnęło całe moje ciało. Wśród dwóch opuszczonych kamienic dostrzegłam mały domek umiejscowiony na skarpie. Na werandzie stał leżak z dwoma kocami. Pomyślałam, że to musi być fatamorgana. Bez zastanowienia podeszłam i usiadłam na krześle otulając się szczelnie z każdej strony. Odpłynęłam w błogim śnie.
  • awatar Brooklee: Boskoo <3 Świetny blooog. Lubielubielubie ;*** Zapraszam do mnie bejb <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Czasami trzeba chwilę się wyciszyć..
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Nie mam pojęcia jak długo spałam. Od razu po przebudzeniu rzuciłam się w stronę telefonu. Szukałam go sunąc rękoma po zimnej podłodze. Nic nie widziałam. W końcu udało mi się go znaleźć. Bateria padła.. O dziwo nie odczuwałam bólu nóg na tyle aby nie móc się ruszać. Mogłam chodzić. Lecz nie chciałam odchodzić z wizualnie zagrzanego kąta. Dalej było ciemno, popatrzyłam w górę. Nic nie widziałam. Żadnego okna tam nie było. Zastanawiałam się tylko skąd ta smuga światła, która pomogła mi dostrzec krzyż. Nie możliwe. "Może to mi się tylko przyśniło?". Głowa pełna myśli i czarnych scenariuszy bolała jak nigdy dotąd. Byłam w szoku. Nie mogłam zrozumieć tego co tutaj robię. Wciąż myślałam o Lucasie. Dlaczego patrzył na mnie zawiedzionym wzrokiem? Cóż mogłam mu zrobić.. Nie mogłam sobie nic przypomnieć. Byłam głodna, zziębnięta i cała obolała. Nic nie widziałam, tylko ciemność. Żadnej wizji pomieszczenia, nic a nic. Tęskniłam za rodzicami. Za bratem, przyjaciółkami i chłopakiem. W najmniej oczekiwanym momencie to się stało. Zaczęło nam się powodzić, dzięki tej wygranej w zakładzie całe moje życie się odmieniło. Wyjechaliśmy z miasta, zamieszkaliśmy w nowym miejscu, wśród nowych ludzi. Poznałam nowych przyjaciół w sumie starych nie miałam. Mój brat też znalazł kumpli, a ja chłopaka. Było super... "Jeżeli ktoś mnie porwał dla okupu?" pomyślałam, po czym ogarnęła mnie panika. Jak to się mogło stać?! Niespodziewanie coś się przede mną poruszyło. Zamarłam. Bałam się jak nigdy dotąd. Siedziałam cicho..
-Akurat w takiej sytuacji wywaliło korki.- usłyszałam.
-Ta mała gdzieś tu musi być.- kolejny głos.
-Lepiej dla Ciebie jak się odezwiesz. Gdzie jesteś?- zapytał ten pierwszy już poważniejszym tonem.
Nagle poczułam jak ktoś dotknął mojej nogi.
-Hej Sid, tutaj jest!
Oczywiście zdjęcia własnego autorstwa.
 

 
Coś na rozluźnienie. Trzeba się wsłuchać, żeby to poczuć...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
"Telefon!" mój mózg się w końcu odezwał, myśli wróciły, a wraz z nimi racjonalne myślenie. Zaczęłam nerwowo przeszukiwać kieszenie. Było tylko jedno utrudnienie, nie mogłam się ruszać. Straszny ból przenikał od stóp aż po biodra za każdym razem gdy wykonałam jakikolwiek ruch. Dreszcze przeszywały całe moje ciało, było bardzo zimno. Miałam na sobie tylko cienką bluzeczkę, o tyle dobrze, że była z długim rękawem. W końcu udało mi się znaleźć telefon, był w tylnej kieszeni spodni. Zziębnięte palce przesuwały po ekranie telefonu napis "odblokuj". Godzina 23:46. To było trudne, moje dłonie coraz mniej reagowały na jakiekolwiek bodźce. Telefon wypadł z moich rąk. Leżał na ziemi. Tak jak ja. Poddałam się. Spojrzałam do góry, smuga światła oświetlała wystarczającą część przedmiotu abym mogła zgadnąć co to jest. To był krzyż. Duży z ciemnego drewna. "Jestem w kościele?!" pierwsza myśl. "Co ja robię w kościele o północy!" druga myśl. "Dlaczego to się dzieje?" trzecia myśl. Ból głowy z każdą minutą stawał się uciążliwszy. Niczego nie pamiętałam.. Okoliczności w jakich się znalazłam nie były dla mnie w tamtej chwili wytłumaczalne. Coraz bardziej byłam przerażona. Od zawsze bałam się ciemności i wiedziałam, że zaraz oszaleję. Nie miałam pojęcia co robić. Żaden pomysł nie przychodził mi do głowy. Długo wołałam o pomoc. Nikt nie przychodził, nikt mnie nie słyszał. Ostatni widok, który zapisał się w mojej pamięci to obraz mojego chłopaka, który patrzył na mnie z taką miną jakby się zawiódł. Zawiódł na mnie. Moje powieki zaczęły opadać. Stawały się coraz to cięższe i cięższe. Zasnęłam...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›